O mnie



Witaj ma moim blogu!

Nazywam się Ewelina Lorenc i jestem nauczycielką. A przynajmniej mam szczerą nadzieję, że rzeczywiście zasługuję na takie określenie.
Obecnie kończę studia magisterskie na Wydziale Polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego, a w wolnych od nauki chwilach prowadzę zajęcia z kwiatem młodzieży gimnazjalnej (a czasami nawet z bandą rozwydrzonych dzieciaków i - choć trudno w to uwierzyć - to dokładnie ta sama grupa).
          
Dlaczego zdecydowałam się założyć bloga? 
Myślę, że równie dobrze mogłabym odpowiedzieć, że z tych samych powodów, dla których przed ośmioma (!) latami uznałam, że zostanę facetką od polskiego. Głęboko wierzę w edukację i jako nauczyciel z powołania pragnę w nienaukowy sposób dzielić się z moimi Czytelnikami swoimi przemyśleniami na temat możliwości, jakie oferuje nam współczesna szkoła. 
A tak w ogóle, to chcę dołożyć tę małą cegiełkę w ulepszanie świata i pokazać wszystkim wątpiącym, że przyszłość wcale nie maluje się w tak czarnych barwach.

O czym będzie ten blog?
W natłoku spraw szkolnych i uniwersyteckich staram się nie zapominać o sobie i poniekąd o tym będzie ten blog. Znajdzie się tutaj miejsce zarówno dla osób, które poszukują odpowiedzi na pytania związane ze szkołą oraz szeroko pojętą edukacją, jak i dla tych, którzy chcieliby się dowiedzieć, jak wygląda życie nauczyciela "zza kulis" - kiedy już ucichnie ostatni dzwonek, a on ze stertą doświadczeń powraca do domu i stara się rozdzielić życie szkolne od prywatnego.

Co mnie interesuje?
Nietrudno się domyślić, że jedną z moich największych pasji jest edukacja.  Niezależnie od tego, czy mówimy o dydaktyce, czy też o filozofii edukacji, powyższa tematyka jest mi bardzo bliska i z przyjemnością sięgam po lektury pedagogiczne. 
Poniekąd wypadkową pierwszej skłonności jest druga - lubię uczyć. O zgrozo, najlepiej współpracuje mi się z młodzieżą w wieku dojrzewania, co niekiedy moi znajomi kwitują pełnym współczucia spojrzeniem. 
Przez pewien okres silnie oddziaływał na mnie również ruch minimalistyczny. To dzięki niemu nauczyłam się porządkowania otaczającego mnie chaosu i upraszczania codziennych obowiązków. Im mam mniej, tym bardziej potrafię docenić to, co już mam. Ot, taki miły paradoks.
Ponadto od kilku lat amatorsko bawię się lustrzanką i udaję, że "maluję światłem", nawet jeśli fotografuję filiżankę kawy. Niemniej, sprawia mi to ogromną frajdę i tych, którzy chcą zobaczyć, co tam ostatecznie wymalowałam, odsyłam na mój Instagram. Zdjęcia albo wykonane Nikonem D5000 (obiektyw 18-105 mm f/3.5-5.6), albo kalkulatorem. 

Jeśli chcesz się ze mną skontaktować, możesz wysłać wiadomość na adres mailowy znajdujący się w zakładce Kontakt lub napisać do mnie na Facebooku.

Pozdrawiam
Ewelina

1 komentarz:

  1. Już wiem, że będzie mi się podobał ten blog. Mam zresztą dokładnie to samo - uwielbiam pracować z młodzieżą w wieku dorastania i też zazwyczaj spotykam się z niedowierzaniem. Chociażby wczoraj - byłam na wieczorze panieńskim, gdzie prawie nikogo nie znałam, więc wiadomo, że zaczęło się od wypytywania skąd się w ogóle tutaj wzięłam i co robię w życiu. Uczę. W gimnazjum. Na co odezwały się głosy: "Ojej, to taki trudny wiek... To chyba najgorsza młodzież..." No to próbuję nieśmiało tłumaczyć, że ja to lubię i że jest super i że to właśnie najciekawszy i najfajniejszy wiek. Ale chyba nie udało mi się nikogo przekonać.

    OdpowiedzUsuń