5 kwietnia 2016

Jak skutecznie poprawić swoją koncentrację - garść sprawdzonych sposobów


Nie potrafię się skoncentrować. Szybko się nudzę - Carrie Underwood
Mam zakres uwagi dwulatka. Najczęściej skaczę z zadania na zadanie - Reba McEntire
Przybyłem do Hollywood, żeby tworzyć i wtedy odkryłem, że nie potrafię się skupić - Lee Daniels
Moją uwagę przykuwa dosłownie wszystko - myślę za dużo, ale sama nie wiem, o czym! - Selena Gomez
Nie za bardzo lubię czytać książki. Szybko się nudzę i zazwyczaj wolę posłuchać muzyki lub pograć w gry - Olly Murs

Ilu z was, czytających powyższe wypowiedzi, pomyślało "o, to dokładnie, jak ja!"? Jak widać, krótki zakres uwagi i niemożność skoncentrowania się na jednym zadaniu nie jest tylko przypadłością zwykłych śmiertelników. W rzeczywistości większość ludzi boryka się z tymi samymi problemami (naturalnie nie zaliczam do tej grupy mistrzów zen i tybetańskich mnichów). 

Zbyt często pozwalamy niszczyć najróżniejszym rozpraszaczom naszą twórczą inwencję i entuzjazm. Szalona ilość bodźców, na które jesteśmy narażeni każdego dnia oraz zmęczenie spowodowane biologicznym nieprzystosowaniem do pędu życia w XXI w. znacząco skraca nasz zakres uwagi i nieuchronnie oddala od realizacji życiowych planów. Zatem czy istnieje jakakolwiek szansa na wyćwiczenie naszej koncentracji? Okazuje się, że tak - wystarczy poznać tylko kilka podstawowych mechanizmów jej funkcjonowania.

1. Zastanów się nad swoimi motywacjami
Gdy zasiadamy do pracy lub nauki, zazwyczaj w głowie kołacze nam się tylko jedna myśl: żeby mi się chciało tak, jak mi się nie chce. Niestety, jeśli regularnie będziemy rozpoczynać ją z takim nastawieniem, nawet najprostsze zagadnienia wydadzą się nam nie do przebrnięcia. Aby tego uniknąć, najlepiej zastanowić się nad tym, dlaczego w ogóle podejmujemy jakiekolwiek działanie. I radzę wymyślić coś kreatywniejszego niż stwierdzenie: "bo facetce od polaka się w głowie poprzewracało i chce zrobić z nas poetów".

Przed otworzeniem zeszytu lub sięgnięciem po książkę zastanów się, z jakiego powodu to robisz. Czy twoją jedyną motywacją jest uniknięcie widoku zniesmaczonej belfrzycy, wstawiającej kolejną jedynkę do dziennika? A może chcesz się dowiedzieć czegoś nowego, co kiedyś może ci się przydać? Albo chcesz komuś udowodnić, że się mylił? 

Niezależnie od tego, czy twoje motywacje będą zewnętrzne (muszę się nauczyć na ten sprawdzian, bo będę znowu kiblował), czy też wewnętrzne (chcę być człowiekiem o szerokich horyzontach i mieć własną opinię na różne tematy), warto przeanalizować swoje pobudki. Świadomość powodów, dla których chcesz się skoncentrować, naprawdę bardzo pomaga w przezwyciężaniu późniejszych trudności. Spisz je na kartce i powieś w widocznym miejscu - dzięki temu nie pokryją się tak szybko kurzem.

2. Jasno określ cele, które chcesz osiągnąć
Na jednych z bardziej inspirujących zajęć uniwersyteckich usłyszałam taką oto mądrość: Jeśli nie wyznaczysz sobie własnych celów, zawsze będziesz realizował czyjeś. Te słowa od razu wyryły mi się i w głowie, i w sercu. Umiejętność nakreślenia odpowiednich zadań to połowa sukcesu w ich osiągnięciu (nie przesadzam!), a mimo to w środowisku szkolnym ta zdolność nadal jest traktowana jako wiedza tajemna, dostępna tylko nielicznym. 

Dobrze byłoby, gdybyś cele od razu spisywał na kartce. Nie chciałabym się tutaj rozwodzić nad zaletami notowania na papierze, a nie na komputerze*, więc napiszę najprościej: dopóki twoje plany znajdują się tylko na poziomie myśli, istnieje duże prawdopodobieństwo, że w wirze codziennych zajęć twoje ambicje się rozpłyną, a ty zostaniesz z pustką w głowie i poczuciem frustracji. 

Co zatem chcesz osiągnąć? Mieć czwórkę z matematyki? Dostać się na wymarzone studia? Napisać pracę dyplomową i obronić się w terminie? Dostać awans?

3. Zastosuj metodę małych kroków
Załóżmy, że twój cel ogólny brzmi "zdać maturę z języka obcego na sto procent". Z pozoru wszystko wygląda świetnie - wyznaczyłeś sobie ambitne zadanie, jesteś pełen wiary w powodzenie tego planu,  ale... niebawem zaczynasz się zastanawiać, co teraz? Niestety, najskuteczniejszą receptą na zaniechanie celu jest spoglądanie na niego z odległej perspektywy, zwłaszcza, że realizowanie tego typu zamiarów może zająć tygodnie, a nawet kilka długich miesięcy. Nie dość, że szybko poczujesz się przytłoczony skalą zadania, to dodatkowo spadnie poczucie twojej wartości, ponieważ uznasz, że nawet sam za siebie nie możesz odpowiadać.

Zamiast czekać na rewolucję, stwórz listę celów szczegółowych, przybliżających cię codziennie do osiągnięcia wymarzonego ideału. Jeśli marzysz o świetnych wynikach z języków obcych, skup się na systematycznym ulepszaniu swoich umiejętności, nawet jeśli oznaczałoby to poznawanie kilku nowych słówek, obejrzenie jednego filmiku w obcym języku, czy zrobienie trzech zadań z podręcznika. Gwarantuję ci, że po kilku tygodniach nie tylko dostrzeżesz postęp, lecz także zmotywujesz się do intensywniejszej pracy i będziesz w stanie skupić się na większych zadaniach.


KONCENTRACJA POTRZEBNA OD ZARAZ
Powyższe porady, choć skuteczne, wymagają od nas podjęcia pewnych wysiłków rozłożonych w czasie. Co jednak zrobić, gdy musimy się skupić natychmiast - przed klasówką, rozmową kwalifikacyjną, czy ustnym egzaminem? Pomimo że w sieci krążą setki mniej lub bardziej efektywnych wskazówek, pozostaję wierna swojemu - od lat niezmiennemu - repertuarowi metod. 

1. Przełączam się na tryb offline
Nie ukrywam, że sprawny router wifi z silnym sygnałem zapewnia mi komfort psychiczny. Świadomość, że w każdej chwili mogę sprawdzić, co się dzieje na świecie, porozmawiać z koleżanką lub pooglądać zdjęcia zrobione na drugim końcu globu, pozwala mi się wewnętrznie uspokoić i uciszyć gonitwę myśli w stylu: "czy koale mają nosek trójkątny, czy kwadratowy?". Jednakże zdarzają się takie sytuacje, kiedy odłączenie się od Internetu jest jedynym sposobem na osiągnięcie stanu pełnego skupienia - stanu nieprzerywanego sygnałem przychodzących wiadomości i powiadomień. O warunkach do nauki i potrzebie pozbycia się dystraktorów pisałam w poprzednim poście, więc nie będę się powtarzać.

2. Piję dużo wody
Dawno, dawno temu, bodajże jeszcze w liceum, przeczytałam w czasopiśmie typu "Cogito", że nawet lekkie odwodnienie - tak nieznaczne, że często przez nas nierejestrowane - przyczynia się do skrócenia zakresu naszej uwagi. Dlatego też staram się zawsze mieć przy sobie butelkę wody, aby w w razie nieoczekiwanego przypływu senności poratować swój organizm i mózg (nawet jeśli oznacza to tachanie ze sobą dwulitrowej butli na zajęcia).

3. Stosuję zasadę "jedna rzecz na raz"
Pomimo że wielozadaniowość przez wielu uważana jest za jedną z najcenniejszych umiejętności, uważam, że w rzeczywistości sprawdza się ona tylko przy błahostkach (np. jednoczesne słuchanie audiobooków i gotowanie). Jeśli mam do zrealizowania naprawdę wymagające zadanie, koncentruję się tylko na nim. Gdy piszę magisterkę, nie przeglądam fejsa i nie słucham muzyki, gdy czytam książkę - nie odpisuję na maile, a gdy piszę ten post - mam otwarty dokładnie jeden dokument tekstowy. Pozwala mi to realnie ocenić trudność i czasochłonność podejmowanego przeze mnie działania oraz pozwala na osiągnięcie lepszych wyników w krótszym czasie.

4. Pracuję przy włączonym stoperze
Wyobraź sobie, że na ukończenie pewnego projektu ktoś daje ci tydzień. Ile zatem czasu spędzisz nad jego przygotowaniem? No właśnie: dokładnie siedem dni. A co by było, gdybyś został poinformowany, że za kilka godzin masz zdać relację z tego, co zrobiłeś? Zapewne działałbyś szybciej i nie marnowałbyś czasu na oglądanie filmików ze śmiesznymi kotami. Z tego też powodu przed pracą ustawiam albo stoper mentalny, albo realny (ten drugi jest skuteczniejszy, ale nie polecam go włączać w bibliotece) i staram się w wyznaczonym czasie domknąć jak najwięcej spraw. Ogromnym plusem tej metody jest jej uniwersalność - świetnie sprawdzi się zarówno podczas nauki do egzaminów, pisania wypracowań, jak i sprzątania mieszkania.

5. Otaczam się przyjemnymi zapachami
Przed pierwszymi egzaminami na studiach wpadłam na pomysł wykorzystania aromaterapii podczas nauki. W mądrych czasopismach wyczytałam, że najlepiej wybierać mieszanki pobudzające, bazujące na aromacie cytryny, rozmarynu, lawendy i mięty pieprzowej. Nie miałam jednak wówczas głowy do szukania olejków eterycznych, więc skierowałam swoje kroki do najbliższego sklepu w poszukiwaniu zapachowych świec i wosków. Traf chciał, że była to akurat Biedronka. Pamiętam, że wybrałam wtedy świecę o zapachu białej herbaty i imbiru, która w trakcie sesji paliła się niemalże bez ustanku. Nie jestem do końca pewna, czy jej obecność ostatecznie wpłynęła w jakikolwiek sposób na moje końcowe wyniki, ale dzisiaj nie wyobrażam sobie nauki bez chociażby jednego tańczącego płomyka. 
Swoją drogą, jeśli ktoś zdecyduje się wypróbować tę metodę, radzę wybierać kompozycje kwiatowe i ziołowe - nie wyobrażam sobie pracy przy zapachu szarlotki, czekolady, czy wanilii...

CYFROWA POMOC
Jak już zdążyłam się niejednokrotnie przekonać, Internet to prawdziwy worek bez dna. I mimo że w wielu przypadkach to on jest głównym prowodyrem naszych problemów z koncentracją, wyciąga do nas rękę na zgodę. W jego odmętach można odnaleźć strony, które zostały stworzone w celu wspierania naszej koncentracji:

A jakie są wasze sprawdzone sposoby na koncentrację? Żujecie namiętnie gumę, gimnastykujecie się, czy robicie częste drzemki? Piszcie w komentarzach!


* Dociekliwych zapraszam do zapoznania się z artykułami: 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz